Odtwarzanie Pauza
Wczytywanie
 
KuPamięci.pl

Halina i Konrad Szeniawscy


* 16.01.1937

 

+ 03.05.2010

Miejsce pochówku: Warszawa, cm. Bródzieński, Kościół Wincentego

,

woj. mazowieckie

 
Licznik odwiedzin strony
56967

Mama *16.01.1937   +03.05.2010
Halina Szeniawska, urodzona 16.01.1937 w Warszawie .
Jako dziecko przeżyła II Wojnę Światową i Powstanie Warszawskie. W czasie Powstania Rodzice oddali ją w bezpieczniejsze miejsce do Rodziny Sulików. 10 sierpnia 1944 roku Rodzice Zmarłej i jej siostra Irena, obecna na tej uroczystości pożegnalnej, zostali wywiezieni do obozu koncentracyjnego Oświęcimia- Auschwitz Birkenau pierwszym transportem ludności z Powstania Warszawskiego. 12 sierpnia znaleźli się w Oświęcimiu. Tata Oświęcimia nie przeżył, pozostało tylko jego nazwisko na oświęcimskiej tablicy pamiątkowej. Mama i siostra jeszcze przed nadejściem frontu, odtransportowane zostały do Niemiec. Dzień 09.05.1945 roku był dniem ich uwolnienia w Berlinie.
Wychowana wraz z siostrą była przez swoją bardzo kochaną i oddaną mamę, którą wspominała do ostatnich chwil życia.
Jako młoda osoba ukończyła szkołę, rozpoczęła pracę, założyła rodzinę.
Z miłością i poświęceniem wychowała dwie córki. Pomagała również w wychowaniu jedynego wnuczka Sebastiana, którego ponad życie kochała.
Uczyła miłości do Boga, w czasach niesprzyjających Kościołowi, dzielnie zaprowadzała dzieci do Świątyni Bożej oraz na lekcje Religii. 
Zapewniała swojej rodzinie zawsze ogromne poczucie bezpieczeństwa, wpoiła w dzieci fundamentalne wartości takie jak: przyjaźń, lojalność i sprawiedliwość, prawdomówność i pracowitość.
Chcąc uczyć dzieci niezależności, odwagi, ambicji i zaradności w życiu, od najmłodszych lat zapisała je do harcerstwa. Na pierwszy obóz harcerski starszej córki w Orżynach, szła lasem parę kilometrów od autobusu polną drogą, piła wodę z jeziora bo w obozie wody zabrakło.
Na Wigilii zawsze była pięknie ubrana choinka, zapach świątecznych potraw i ciepły rodzinny nastrój. A w lato, w ogródku, który pielęgnowała wraz ze swoja mamą, zawsze pachniało mnóstwo cudnych kwiatów. W trudnej komunistycznej rzeczywistości, starała się zapewnić rodzinie jak najlepszy byt.
Była bardzo pracowita, wymagająca ale najwięcej wymagała zawsze sama od siebie. Nigdy nie odmówiła nikomu pomocy. Starała się służyć dobrą radą i swoim doświadczeniem.
Od młodych lat nie cieszyła się dobrym zdrowiem, od ponad 10 lat była osobą całkowicie niepełnosprawną. Zaznała podczas życia doczesnego wiele bólu i cierpień.
Była aktywną parafianką, dopóki zdrowie jej na to pozwalało, nie opuszczała nigdy niedzielnej mszy świętej, a gdy już nie mogła- uczestniczyła w nabożeństwach poprzez niedzielną emisję telewizyjną.
Mimo cierpień, chciała żyć, czuć się potrzebną. Dopóki mogła, pomagała starszej córce z dużym zaangażowaniem w pracy.
Przez ostatnie dwa lata stan zdrowia bardzo się pogorszył. Odeszła od nas w poniedziałek, 03.05.2010, po południu, w Święto Matki Boskiej Częstochowskiej, Królowej Polski. I jeżeli Bóg wybrał dla Niej taki dzień, to pocieszamy się tym, że po tylu cierpieniach jakich doznała za życia, Bóg zabrał Ją prosto do siebie. Tak bardzo pielęgnowała przepiękny obrazek Matki Boskiej Częstochowskiej w koronie na tle Orła Polskiego, który Rodzina Zmarłej otrzymała od serdecznej przyjaciółki. Wraz z tym obrazkiem poszła do Nieba, został jej ofiarowany na drogę do Wieczności.

Tata  *10.08.1934    +27.01.2011

 Konrad Szeniawski, urodzony 10.08.1934 roku w Warszawie.
Przeżył wojnę i Powstanie Warszawskie, wychował się w wielodzietnej rodzinie. Zamieszkiwał wraz z rodzicami i pięciorgiem rodzeństwa w maleńkim mieszkanku na ulicy Próżnej, przy Placu Grzybowskim w centrum Warszawy. 
Był rdzennym Warszawiakiem i do końca swojego życia pozostał chłopakiem ze Śródmieścia, z Placu Grzybowskiego. Uwielbiał Orkiestrę z Chmielnej, stare warszawskie piosenki i warszawską tradycję. Zawsze pamiętał o Rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego. 
Zawsze opowiadał, że jako 10-letni chłopak pomagał Powstańcom, wśród których był, wspominany przez zmarłego Konrada do końca życia, Zbyszek Zajączkowski. Wykopanymi tunelami piwnicznymi, dostarczał Powstańcom granaty i butelki z benzyną. Wspólnie z Powstańcami, za pomocą brytyjskich stenów, tych butelek i granatów, skutecznie zaatakowali pierwszy niemiecki czołg w Powstaniu Warszawskim.
Był zawsze bardzo odważny! 
Na pewno nie był ideałem, żył pełnią życia i czerpał to życie pełnymi garściami do ostatnich swoich dni. Żył tak, jakby każdy dzień miał być jego ostatnim.
Mówiono o nim: ”Siwek”, “Bujany” albo: “Chłopak jak walczyk”. A my, kiedy już był starszy, dodawaliśmy : a że walczyk ma sto lat…
Miał dużo uroku, lubił tańczyć i śpiewać. Według opinii kolegów i rodzeństwa, był bardzo szczery i szczodry. Podzieliłby się ostatnim kawałkiem chleba z każdym potrzebującym.
W warszawskiej gwarze mówiono o nim: charakterny chłopak. Zawsze dotrzymywał słowa i był za to bardzo ceniony. Za przyjaciółmi poszedłby na barykady.
Był bardzo ambitny, cenił ludzi z honorem. Uważał, że zawsze należy każdemu mówić prawdę w oczy, nawet gdyby bolało. I tak często postępował.
Popełnił w życiu dużo błędów, nie zawsze postępował wzorowo. Ale zawsze starał się zapewnić jak najlepszy byt swojej rodzinie: żonie i dwóm córkom.
Swoich rodziców obdarzał bardzo dużym szacunkiem. Dopóki żyli- w każdą niedzielę, w ich małym mieszkanku odbywało się spotkanie rodzinne, w którym uczestniczyli wszyscy członkowie rodziny. Te spotkania przerodziły się w tradycję.
Kochał sport, w szczególności boks i piłkę nożną, Jego najmłodszy brat Rajmund, obecny jako ostatni z rodzeństwa na tej uoczystości pożegnalnej, był bokserem Polonii Warszawa. Bardzo się obaj kochali i szanowali.
Ogromną sympatią darzył obrazek naszego Papieża, znajdujący się w mieszkaniu córki Lucyny, na którym nad Jego płytą nagrobną widnieje napis; “Nie lękajcie się”. Prosił, aby taki obrazek z wizerunkiem Ojca Świętego córka umieściła w jego mieszkaniu na Mokotowie. Spełnimy to Jego życzenie...
Opowiadał nam często, że kiedy był młodym chłopcem, ukazała mu się w Kościele Wszystkich Świętych na Placu Grzybowskim Matka Boska w niebieskich szatach. I taki obrazek Matki Boskiej ofiarujemy mu na drogę do wieczności...

 

 
Zapal znicz   |   Wszystkie znicze
mama Sebastiana Duszynskiego
2014-09-01
"- A jeśli pewnego dnia będę musiał odejść.? - spytał Krzyś, ściskając Misiową łapkę. - Co wtedy.? - Nic wielkiego. - zapewnił go Puchatek. - Posiedzę tu sobie i na Ciebie poczekam. Kiedy się kogoś kocha, to ten drugi ktoś nigdy nie znika"...
mama Sebastiana Duszynskiego
2014-03-21
"Są krzyże drewniane i są betonowe gładko ociosane i proste surowe. Są takie przy drodze co na straży stoją zmurszałe i stare czasu się nie boją. I krzyże co pięknem oko zachwycają i te które w lasach cicho umierają. Jedne kryją przeszłość cierpieniem znaczoną inne tajemnicę przysięgą złożoną. A każdy z nich inny tak jak los człowieka na kartach historii zapisany czeka."
Irena Kalicka
Koleżanka
2010-05-31
Byłaś nadzieją, Skarbie jedyny, Świat był i życie przed Tobą; Los Cię okrutny wyrwał z rodziny, Rodzinę okrył łzami i żałobą.
Wieslawa i Pawel Kochanscy
ciocia
2010-05-16
Śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą. J. Twardowski
Rafał Jerzabek
ciocia
2010-05-14
Śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą. J. Twardowski
Złóż kondolencje   |   Wszystkie kondolencje
Ja szukam Ciebie na gwieździstym niebie ja szukam Ciebie we wiatru powiewie ja szukam Ciebie w promieniach słońca ja szukam Ciebie o zmierzchu o poranku w dzień w nocy we śnie na jawie szukam bez końca i tak do końca i bez końca.
mama Sebastiana Duszynskiego
1 lipiec 2014 r.
P.Halinko, Pani już w innym świecie przyjmuje dziś życzenia...Ja też skromne Pani złożę, bo co tu życzyć Aniołom...Chyba łaski i miłości bożej, szczęścia w Niebie i spokojnego snu wiecznego...Niech te życzenia lecą do Nieba...wprost do Pani wraz z bukiecikiem imieninowym... JA BĘDĘ PAMIĘTAĆ ZAWSZE I NIGDY NIE ZAPOMNĘ.....
HALINA
Dodaj wspomnienie   |   Wszystkie wspomnienia

List do Mamy Małgosia Markiewicz
Dodaj wspomnienie   |   Wszystkie pliki audio i video
Opcje strony:
Zdjęcia
Berlin Zachodni, lato 1989, tuż przed upadkiem muru. Babcia i ukochany wnuczek Sebuś.
I jeszcze raz kochane siostrzyczki, tylko kupę lat wcześniej...
Wesele Lusi, 18.09.1977
Siostrzyczki nad Narwią
Urlop w Bułgarii, Złote Piaski, 1984
Wigilia 1980, Mamulek, Lusia i Sebuś
Wigilia u Cioci Irenki, 1991, Mamulek w różowej bluzeczce a w środku Babunia Władziunia.
Mamulek, Sebuś, wujek Bogdan i Jego żona Ewa, urlop nad morzem 1988
31.12.2010 Grób naszej Mamy
Mamulek i zmarły w 1991 roku wujek Edek, mąż cioci Irenki. Jak Mamcia Wujka lubiła...
Jedno z ostatnich zdjęć Mamci
ślub Rodziców, 1957 rok, od lewej: ciocia Henia, wujek Stefan, dziadek Julek, babcia Maria, wujek Bogdan, Rodzice, babunia Władzia, potem ???, niżej ciocie Gienia i nasza Irenka. No i dzieciaczki...
ślub Rodziców, 08.09.1957
7 luty 2011
Komunia Paulinki, Maj 2005
Rodzice i Renatka na Westerplatte, rok 1971
04.02.2011 Grób naszych Rodziców w dniu Ostatniego Pożegnania Taty
Wycieczka rodzinna do ZOO, Babulek, Sebuś, Kasik i Paula
Berlin 1989, Mamulek i Renia
Komunia Lusi, Rodzinka w komplecie, Rodzice i Lusia, Renatka w drodze ;-)) 07.05.1967 rok
Mamulek, rok chyba 1960
Czwarty miesiąc po Twoim odejściu odwiedzam miejsce Twojego wiecznego spoczynku .Irena
6.1.2011
Rodzinka nad Narwią, Mamulek, Tata i mała Lusia
04.02.2011 Ostatnie Pożegnanie naszego Taty
Nasza Babunia Władzia- mama naszej Mamci
Halina Szeniawska
1 Rocznica Komunii Paulinki, Mamulek, Paula, Lusia i Renia, maj 2006
Wizyta w Borkach u Wiesi i Pawełka, rok chyba 2006. Mamulek, Sebek, Renia, ciocia Irenka i Bożenka Szrednicka.
Okres świąteczny 2010-2011 Grób Babci Halki
Mamulek z ukochaną siostrą, naszą ciocią Irenką
6.1.2011 święto Trzech Króli..
Mamulek, rok 1956
Wujek Edek
Irena w miejscu wiecznego spoczynku zapala znicz swojej siostrze Halince w miesiąc po jej odejściu
12.05.2010, Ostatnie Pożegnanie i morze kwiatów...
Siostrzyczki
Sześć miesięcy po rozstaniu...
04.02.2011 Ostatnie Pożegnanie naszego Taty...
Mamulek i Renatka, Ostrołęka 1969
Ostatnie dni, kiedy Mamulek mogła jeszcze chodzić... Mamcia i Paulinka, rok 2000
04.02.2011 Ostatnie Pożegnanie naszego Taty
Ostatnie pożegnanie Halinki w kościele św.Wincentego aPaulo na Bródnie przez siostrę Irenę
-
Elżbieta i Tadeusz Jerzabek
Elżbieta i Tadeusz Jerzabek
napisał(a) dnia 2010-05-13
Śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą. J. Twardowski
-
Sebek
Sebek
zapalił(a) dnia 2013-07-28
-
Powiadom znajomych
Imię i nazwisko:
Adres e-mail:
-
Pamiątki
Obrazki pamiątkowe
 
-
SprzataniePomnikow.pl
Kliknij aby obejrzeć ofertę
 
-
Renata Tumicki
06.05.2010